Będzie krótko i na temat, bo „Kedi. Sekretne życie kotów” to tylko (a może właśnie aż?) jeden z najprzyjemniejszych i najbardziej relaksujących dokumentów, jakie widziałem. W tętniącym życiem Stambule reżyser Ceyda Torun dociera do jego najmniejszych i najbardziej puchatych obywateli – kotów. Biegające po ulicach, skomlące o sardynki, gapiące się bezwiednie na przechodniów czy bijące się o resztki karmy zdają się mieć swój własny, pozbawiony ludzkich trosk mikroświat. Twórcy produkcji subtelnie i z przymrużeniem oka relacjonują turecką codzienność z perspektywy czworonogów. Są zatem kadry z żabiej perspektywy, niespieszne, spokojnie płynące ujęcia i klimatyczna, zalatująca Orientem muzyka.

„Kedi…” jest jednak czymś więcej niż miauczącą pocztówką. Między scenami rodzajowymi w filmie wypowiadają się mieszkańcy, którzy niemal uosabiają miłość do zwierząt. Wielu z nich targają niepokoje, borykają się z mniej lub bardziej prozaicznymi problemami, ale wszyscy zgodnie przyznają – bez kotów ich dni byłyby bardziej szare. „Jeśli nauczymy się dostrzegać zwierzęta, ptaki, rośliny, nasze życie będzie lepsze” – mówi jeden z bohaterów. Być może jego puenta zahacza o ekologiczne bajanie, ale po tym optymistycznym seansie nie sposób nie odkryć w tym stwierdzeniu choć cienia prawdy. Dobre, niezobowiązujące kino na lato, które stanowi ciekawy kontrapunkt dla społecznie zaangażowanych dokumentów.

Made with Red Heart on Twitter Twemoji 11.1 in Bytom

lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

lub     

Nie pamiętasz hasła ?

lub

Create Account