Tom Ford, debiutujący „Samotnym mężczyzną”, pokazał, że potrafi stworzyć piękny film o samotności i cierpieniu związanym z utratą miłości. Ten melancholijny dramat opowiadający historię wykładowcy akademickiego, wpuszcza nas do świata klasy wyższej, która mimo swojego pozornego ideału i przepychu jest zimna i pusta w środku. „Zwierzęta nocy”, następna produkcja Forda, przepracowują podobny temat. Susan, menadżerka galerii sztuki w Los Angeles, wiedzie z pozoru takie życie, jakie wszyscy chcieliby wieść. Ta idealna rzeczywistość staje się dla niej jednak swoistym więzieniem bez ścian, w którym, otoczona ludźmi, musi zmierzyć się z samotnością. Najnowszy film reżysera to wielowarstwowa opowieść, której elementy warto poukładać, zanim podda się ją interpretacji. Edwarda (Jake Gyllenhaal) i Susan (Amy Adams), głównych bohaterów, łączy licealna miłość. Edward był bliskim przyjacielem brata Susan, a po śmierci jego ojca, rodzice głównej bohaterki zaopiekowali się nim. Po latach, podczas spotkania w Nowym Jorku, obydwoje wyznają, że byli w sobie skrycie zadurzeni. Matka Susan (Laura Linney) uważała chłopaka za słabeusza, dlatego też później odradzała córce małżeństwa z nim. Podczas kłótni matka nazywa go słabym (z ang. weak), z kolei Susan woli określać go jako romantyka (z ang. sensitive). Ford świetnie gra dialogami – gdy małżonkowie przechodzą poważny kryzys, Susan przejmuje coraz więcej cech matki i rzuca w kierunku Edwarda właśnie określenie weak. Jego romantyzm przerodził się w oczach Susan w słabość. Traumatyczne rozstanie z pierwszą miłością motywuje Edwarda do napisania książki. Rozliczenie się z wydarzeniami z przeszłości zajęło bohaterowi 19 lat. Po takim czasie od rozstania Susan otrzymuje zadedykowaną dla niej książkę, tytuł powieści jest równocześnie przezwiskiem, jakim Edward zwykł określać bohaterkę ze względu na jej problemy z bezsennością.

Główny bohater powieści, Tony, wyrusza wraz z żoną i córką do zachodniego Teksasu. Droga, podobnie jak małżeństwo bohaterów, zdaje się prowadzić donikąd. Z monotonii wyrywa ich grupa dwudziestoparolatków (świetna kreacja aktorska Aarona Taylora-Johnsona), którzy czerpią przyjemność z terroryzowania turystów. Chłopcy porywają córkę i żonę Tony’ego, a jego wywożą na środek pustyni. Echa autobiografizmu w powieści Edwarda dostrzegamy od razu. Warto wspomnieć, że Tom Ford wychowywał się w Teksasie, a w wywiadzie wyznał, że postać Edwarda/Tony’ego ma dużo z niego samego. Nie potrafił on sprostać modelowi mężczyzny, jakie narzucało mu społeczeństwo. Był wrażliwcem, a nie plakatowym przykładem herosa. Dramatyzm późniejszych wydarzeń intensyfikuje brak bohaterskiej postawy Tony’ego. Nie decyduje się on na pomoc ukochanym, grozę w widzu budzi jego pasywność. Kolejne elementy akcji książki oraz zachowanie głównego bohatera do złudzenia przypominają sytuację, w której znaleźli się Susan i Edward. Zakładając, że książka jest odbiciem ich relacji, zaskakujące wydaje się, że to nie żona głównego bohatera powieści jest winna całemu złu.

Ford ponownie (motyw przepracowany w „Samotnym mężczyźnie”) pokazuje, jak silny jest ból po utracie miłości i jak bardzo zaślepiająca potrafi być tęsknota. Niebagatelną rolę w odczytaniu kreacji bohatera odgrywa postać drugoplanowa – Bobby, policjant (Michael Shannon). Jest on zdecydowany, aktywny, bezwzględny i silny, co ze względu na przeciwieństwo może sugerować, że uosabia podświadomość głównego bohatera powieści. Idąc tropem psychoanalitycznym, jest alter ego samego Edwarda (Forda?). Tony, który zdaje się poddawać po znalezieniu ciała żony i córki, jest ciągnięty do przodu przez zdeterminowanego policjanta. Za jego namową decyduje się odnaleźć sprawców i sam wymierzyć sprawiedliwość. Symboliczna scena finałowa powieści, zabójstwo oprawcy (pogrzebanie demonów przeszłości, zamknięcie rozdziału, którym było dla Edwarda rozstanie z Susan) oraz śmierć Tony’ego to obrazy, które sugerują nam śmierć pasywnego, aheroicznego człowieka w Edwardzie. Kreując postaci Tony’ego i policjanta, zrzuca on z siebie brzemię bycia weak.

Filmowemu obrazowi powieści warto przyjrzeć się również z perspektywy Susan, to przecież jej pamięć i wyobraźnia ożywiają spisane historie. W roli Tony’ego obsadza ona swojego byłego męża, w roli jego żony – kobietę bardzo do siebie podobną (można założyć, że to obraz jej samej, tylko wyidealizowany), a w roli córki – własne dziecko z drugiego małżeństwa. W świecie przedstawionym powieści odnajdujemy przedmioty, które pojawiają się we wspomnieniach Susan z czasów małżeństwa z Edwardem. Co ciekawe, występujące w powieści przedmioty towarzyszą zawsze scenom kłótni we wspomnieniach Susan (czerwona kanapa, zielony samochód) i scenom grozy w powieści. Szczegóły zarysowują cienką granicę, jaka dzieli świat powieści i świat wspomnień, a równocześnie pokazują, jak wielkim estetą jest Ford.

Na kanwie powieści Susan rozlicza się z krzywdą, jaką wyrządziła Edwardowi, odtwarza wspomnienia, patrzy na siebie i swoje decyzje z perspektywy czasu. Dostrzega, że życie do którego tak dążyła, jest tylko wytworem narzuconym przez kulturę, a nie jej własnym pragnieniem. Zakończenie filmu, niedoszłe spotkanie dwójki głównych bohaterów, otwiera wiele możliwych interpretacji. Można tylko spekulować, czy to, że Edward nie pojawił się na spotkaniu jest formą zemsty za traumatyczne chwile z przeszłości, czy on sam (pozostając słabym) nie potrafiłby Susan spojrzeć w oczy.  Zaproponować może też inną interpretację jego nieobecności: spowodowaną samobójstwem. Spotkanie i maile Edwarda mogły być wytworem wyobraźni Susan, która, tak bardzo spragniona czucia czegoś innego niż obojętność i chłód, wytworzyła je w swoich myślach. Mnogość możliwych odczytań świadczy o kunszcie reżysera i powoduje, że z seansu, niezależnie od ścieżki interpretacyjnej, nie da się wyjść obojętnym. 

„Zwierzęta nocy” trzeba zobaczyć wielokrotnie, ponieważ film z każdą kolejną projekcją uwodzi coraz bardziej. Niepokojące jest to, że pociąga nas nie tylko piękny i estetyczny świat, który stworzył reżyser. Wielką siłę przyciągania ma również okrutna rzeczywistość stworzona w powieści Edwarda. Przeplatające się w filmie rzeczywistości subtelnie łączy mistrzowska muzyka Abla Korzeniowskiego (kolejna współpraca z Tomem Fordem). Wykonany na fortepianie utwór swoją delikatność łamie rytmicznymi powtórzeniami wysokich dźwięków. Muzyka klasyczna kojarzona z kulturą wysoką – światem Susan – oddaje równocześnie, poprzez molową tonację, mrok świata bohaterów. Zarówno debiut Toma Forda, jak i tegoroczna produkcja to filmy o ogromnym cierpieniu. W pięknych wnętrzach, otulona w drogie ubrania i przykryta nienagannym makijażem skrywa się gorzka tęsknota za utraconą miłością.

 

„Zwierzęta nocy” („Nocturnal Animals”). Scenariusz i reżyseria: Tom Ford. Zdjęcia: Seamus McGarvey. Obsada: Amy Adams, Jake Gyllenhaal, Michael Shannon, Aaron Taylor-Johnson i in. Produkcja: USA 2016, 115 min.

Made with Red Heart on Twitter Twemoji 11.1 in Bytom

lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

lub     

Nie pamiętasz hasła ?

lub

Create Account