W ciągu ostatnich czterech lat sytuacja Studia Ghibli ulegała nieustannym i dynamicznym zmianom, zarówno wewnątrz samego studia, jak i w stosunku do japońskiego rynku animacji. W 2013 roku Hayao Miyazaki oraz Isao Takahata wydali swoje najnowsze filmy. Pierwszym z nich było dzieło pt. Zrywa się wiatr – kolejna dowód fascynacji Miyazakiego aeronautyką. Księżniczka Kaguya Takahaty powstawała bardzo długo, by wreszcie po piętnastoletniej przerwie twórczej widzowie mogli nacieszyć się kolejną wspaniałą animacją. Niedługo później, bo w 2014 roku Hiromasa Yonebayashi stworzył pod szyldem Studia Ghibli kolejną adaptację książki dla dzieci zatytułowaną Marnie. Przyjaciółka ze snów. Przez ostatnie trzy lata każdy z tych filmów otrzymał nominację do nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej, jednak ostatecznie żadnemu z nich nie udało się zdobyć Oscara. Krótko po premierze anime Zrywa się wiatr Miyazaki ogłosił (po raz kolejny), że przechodzi na emeryturę. W tym samym czasie podobną decyzję podjął Toshio Suzuki, producent studia, który pełnił tę funkcję od początku jego powstania. Również Yonebayashi, po premierze Marnie… postanowił rozstać się ze studiem. Na domiar złego w październiku 2016 roku zmarła Michiyo Yasuda, projektantka kolorów animacji Studia Ghibli, która współpracowała z Takahatą i Miyazakim na długo przed jego utworzeniem. Krótko po odejściu Yonebayashiego, studio ogłosiło, że przestanie produkować nowe animacje. Tym samym zapewni sobie czas na przemyślenie dalszej strategii rozwoju.

Niedawno komentatorzy zaczęli nawet wieszczyć śmierć Studia Ghibli, wskazując m.in. Makoto Shinkaia jako jednego z godnych następców starych mistrzów. Tego typu reakcja wydaje się być dość przedwczesna, szczególnie jeśli przyjrzeć się sytuacji dogłębniej. Pomimo faktu, że Miyazaki oficjalnie przeszedł na emeryturę nigdy nie zdążył odpocząć. Od czasu premiery Zrywa się wiatr jest stale obecny w studiu, pracując nad nową mangą, krótkometrażowymi filmami oraz reklamami. Również Suzuki wciąż jest czynny zawodowo, zajmuje stanowisko dyrektora naczelnego, nadzorując m.in. planowanie produkcji. Warto też pamiętać o Gorō Miyazakim, tym który w przyszłości najpewniej pokieruje całym studiem. Okazało się, że stworzenie nowej strategii działania nie zajęło zbyt wiele czasu. W połowie listopada 2016 roku Miyazaki ogłosił oficjalny powrót i pracę nad pełnometrażowym filmem o przygodach małej gąsienicy. Planowana data premiery przypada na 2019 rok, Miyazaki chce by animacja była gotowa przed Olimpiadą w Tokio w 2020 roku. A nieco wcześniej, bo już w połowie grudnia 2015 roku, Studio Ghibli ogłosiło premierę nowej animacji pt. Czerwony żółw (2016) w reżyserii Michaela Dudok de Wita, która została stworzona w koprodukcji z francuską firmą Wild Bunch.

Historia w Czerwonym żółwiu rozpoczyna się podczas potężnego sztormu. Na środku oceanu, zmagając się z wielkimi falami, mężczyzna walczy o życie. Przypadkowe odnalezienie drewnianej łódki tylko w niewielkim stopniu poprawia sytuację. Wreszcie potężna fala rozbija ją o skały i wyrzuca mężczyznę na brzeg. Gdy następnego dnia rozbitek budzi się, zaczyna poznawać nowe miejsce. Uczy się zapachów i odgłosów wyspy, odkrywa zwierzęta i rozległy, bambusowy las. Spotyka także tytułowego żółwia, który zabrania mu opuścić wyspę, przy każdej próbie niszcząc prowizoryczną tratwę. Pewnego dnia, w dość niespodziewanych okolicznościach, rozbitkowi udaje się „pokonać” wroga przewracając go na skorupę. Niedługo potem czerwony żółw przemienia się w tajemniczą kobietę…

Dudok de Witowi udało się stworzyć uniwersalną opowieść, której symboliczny charakter w luźny sposób czerpie z różnych kultur i religii. Interesująca jest symbolika żółwia oraz to, jak treść animacji momentami ją podkreśla. Przykładowo w Chinach żółw jest jednym z czterech cudownych zwierząt (obok smoka, feniksa i jednorożca). Jedno z tamtejszych dawnych przysłów mówi: „Przewodniczący Mao zmieniał bieg rzek i przenosił góry. Jednak nie był w stanie zmienić wyglądu żółwia”. W tym kontekście żółw jest symbolem niezmienności, trwałości oraz długowieczności. Jeszcze ciekawszy staje się aspekt religijny. W buddyzmie zen żółw jest symbolem nieśmiertelności oraz jednego z wcieleń samego Buddy. Z kolei w Tajlandii mnisi wierzą, że ciało żółwia może być bezpieczną przystanią dla ludzkiej duszy. Nieoczekiwana przemiana żółwia w filmie Dudok de Wita w pełni obrazuje powyższy koncept. Podczas seansu Czerwonego żółwia nie opuszczało mnie wrażenie obcowania z twórczością François Truffaut. Nieodzownym tematem w filmach Francuza jest humanitaryzm (oparty na idei humanizmu), w animacji Michaela Dudok de Wita doskonale widoczny od momentu, w którym człowiek próbuje uratować pokonanego wcześniej żółwia. Utrzymanie dzieła w takim duchu nadaje mu dodatkowej głębi.

Pisząc o tej produkcji należy odpowiedzieć również na podstawowe pytanie, zadawane przez większość widzów na całym świecie. Jak bardzo, i czy w ogóle, jest widoczny wkład Studia Ghibli w animację Dudok de Wita? Choć większa część jego pełnometrażowego debiutu powstała w japońskim studiu, a za produkcję artystyczną odpowiadał sam Isao Takahata, reżyser zachował niezależność i styl znany z jego krótkich metraży. Wystarczy przywołać Mnicha i rybę (1994), czy znakomitą, nagrodzoną Oscarem animację zatytułowaną Ojciec i córka (2000) by zorientować się, że zamysł opowieści został zrealizowany wedle życzenia reżysera. Prócz samego tematu i konstrukcji historii świadczą o tym oszczędne tła oraz dyskretne poczucie humoru, tak charakterystyczne dla Dudok de Wita. Jedynie krótkie sekwencje snu przywodzą na myśl niektóre tytuły Studia Ghibli. Czerwonego żółwia można śmiało porównać z inną, nieco starszą animacją. De profundis (2007, reż. Miguelanxo Prado) zostało stworzone z obrazów olejnych oraz akwareli. W warstwie fabularne to również opowieść o mężczyźnie i jego tajemniczej wyprawie do morskich głębin. Oba tytuły zrezygnowały z dialogów na rzecz wspaniałej muzyki. Chwilami trudno uwierzyć, że reżyser nie czerpał inspiracji z tej hiszpańskiej animacji.

Michael Dudok de Wit stworzył uniwersalną historię, która pomimo różnic rasowych, kulturowych i religijnych zostanie zrozumiana w każdym zakątku świata. Odsłonił w niej istotę i kruchość czasu życia oraz udowodnił, że prawdziwa sztuka zawsze pozostaje ponad wszelkimi podziałami.

Sławomir Wasiński

Recenzja znajduje się pod adresem: https://wchlonietyprzezorient.wordpress.com/2016/12/13/czas-zycia-czerwony-zolw-rez-michael-dudok-de-wit/

Made with Red Heart on Twitter Twemoji 11.1 in Bytom

lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

lub     

Nie pamiętasz hasła ?

lub

Create Account