Kinematografia Tajwanu od początku swego istnienia, ze względu na
skomplikowaną sytuację polityczną, zmagała się z wieloma problemami.
Umierała i odradzała się. Jednym z takich punktów zwrotnych był rok
1949. Wtedy to, po przegranej wojnie domowej w Chinach, Kuomintang
został zmuszony przenieść się na Tajwan. Lata 50. były pełne wzlotów i
upadków, by wreszcie z nadejściem lat 60. kinematografia Formozy mogła
przeżyć swój największy rozkwit. Jako że był to dopiero początek długiej
i wyboistej drogi, jej przyszłość obudowano bezpiecznie w gatunkowych
ramach. W kinie zapanowała moda na melodramaty, romanse, filmy kung-fu i
„horrory” z duchami w rolach głównych. Okazuje się jednak, że to nie
wszystko, ponieważ w 1961 roku ktoś odważył się stworzyć film całkowicie
wyjątkowy, czyli The Fantasy of Deer Warrior.

W niegdyś spokojnym i cichym lesie źle się dzieje. Zabawy i tańce małych
zwierzątek zakłóca grupa wilków na czele ze Złym Wilkiem. Choć atak
jest błyskawiczny, na pomoc przybywa Wujek Jeleń, osobnik doświadczony,
który już z niejednego paśnika liśćmi się pożywiał. Niestety młodość
bierze górę i ze starcia zwycięsko wychodzi Zły Wilk, zaś Wujek Jeleń
jest poważnie ranny. W tym samym czasie na oddalonej polance toczy się
walka o względy Panny Łani. Oponentami są Jeleń Wojownik i Jeleń
Wschodni. W młodzieńczej potyczce zwycięża ten pierwszy. Tuż po walce
dociera do nich wezwanie o pomoc. Kiedy Jeleń Wojownik przybywa na
miejsce, jest już zbyt późno. Ostatkiem sił Wujek Jeleń prosi, by
Wojownik pomścił jego i swoich braci. Młody jeleń zamierza dotrzymać
obietnicy, będzie jednak musiał opuścić swoją ukochaną. Pod nieobecność
wybranka Panna Łania będzie narażona na zazdrość Jelenia Wschodniego i
knowania Erotycznej Lisicy.

Mniej wnikliwi i bardziej złośliwi mogliby nazwać The Fantasy of Deer Warrior czymś na kształt live action Bambi (1942),
gdzie aktorzy występują przebrani za zwierzęta, a dzieło podszyte jest
drobną, lecz wyczuwalną nutą złego smaku. Buszując po lesie i śpiewając
piosenki, postacie dają poczucie, że to film familijny (w wielu
miejscach tak też jest kategoryzowany). Umieszczono tam jednak elementy
dyskwalifikujące go jako produkcję dla najmłodszych. Przykładem może być
postać zwana Erotic Fox (sic!) wykonująca uwodzicielski taniec w rytmie
jazzowej bossa novy. Z drugiej strony The Fantasy of Deer Warrior
ogląda się niczym film niemy, ze względu na zastosowanie czarno-białej
konwencji, nadekspresję w grze aktorów oraz miejscami slapstickowy
humor. Dzięki temu wszystkiemu film staje się przeuroczy w swojej
dziwności.

Mówić o nim „zły” i „dziwny” byłoby mocno krzywdzące, z uwagi na fakt,
że zawarto w nim wiele interesujących aspektów. Można znaleźć tu np.
odwołania do starszych bajek. Z pewnością pośredni wkład w wizję obrazu
Chang Yinga miała angielska baśń ludowa zatytułowana Trzy małe świnki.
Historię tę można znać m.in. z filmów animowanych Walta Disneya, bajek
braci Grimm lub z bardziej rozbudowanych wersji komiksowych. Postać
Złego Wilka posiada cechy znanego wszystkim, głównego wroga świnek.
Bezpośrednich odwołań zawartych w fabule filmu dostarczają Bajki Ezopa, czyli Aesopica. Nawiązano m.in. do Żółwia i zająca oraz do Chłopca, który wołał o pomoc.
W tym pierwszym przypadku wyścig żółwia i zająca odbył się w czasie
trwania piosenki śpiewanej przez nich samych. W drugiej bajce chłopca
drwiącego z mieszkańców miasta poprzez wszczynanie fałszywych alarmów o
nadejściu wilka zastąpił mały koziołek, który, jak w oryginalnej
historii, podzielił los głównego bohatera.

Ekranowe szaleństwo wzmaga muzyka,
zasługująca w tym obrazie na szczególną uwagę. Ścieżka dźwiękowa stanowi
mieszankę zapożyczeń z najbardziej oddalonych od siebie nurtów. Scenie
otwierającej The Fantasy of Deer Warrior, w której bawią się niewinne zwierzątka, towarzyszy motyw muzyczny z utworu Jingle Bells. Główną siłą muzyczną są fragmenty suity pt. Planety
autorstwa kompozytora muzyki poważnej Gustava Holsta, które podkreślają
dramatyczne wydarzenia oraz dają ukojenie w chwilach wolnych od walki i
obecności wilków. Na dokładkę pojawią się także klasyczne piosenki
chińskie (w chwili tęsknoty i zwątpienia jedną z nich „wykonuje” Panna
Łania), na twarzy wywołujące uśmiech, a w duszy – cichy podziw.

Jak się okazało, dla tajwańskiego
przemysłu filmowego historia bywała raz okrutna, raz łaskawa. Chang
Ying, tworząc w swoich czasach The Fantasy of Deer Warrior, udowodnił, że w każdym miejscu i o każdej porze znajdzie się miejsce na dzieło absolutnie unikatowe, a przez to – arcyciekawe.

Sławomir Wasiński
Recenzja znajduje się pod adresem: https://wchlonietyprzezorient.wordpress.com/2015/11/08/fantazje-i-basnie-the-fantasy-of-deer-warrior…

Made with Red Heart on Twitter Twemoji 11.1 in Bytom

lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

lub     

Nie pamiętasz hasła ?

lub

Create Account