Debiut fabularny Chciwość (2011) J.C. Chandor rozpoczyna pięknym ujęciem
Manhattanu w ujęciu totalnym, kiedy to
najbogatsza dzielnica Nowego Jorku,
który ponoć nigdy nie śpi, budzi się rankiem do życia. Kadr pocztówkowy, wszystkim znany. Słyszymy dzwonek giełdowy.
Uzmysławia to nam, że miejscem akcji jest Wall Street, mekka maklerów, bezwzględnego
współzawodnictwa, wielkich pieniędzy i spektakularnych krachów (film opowiada o
kryzysie giełdowym w 2007 roku). W swoim najnowszym filmie Chandor przenosi się
do nieodległej przeszłości oraz zmienia tą świecącą blichtrem część miasta na
Brooklyn (takie odniosłem wrażenie, choć brooklińskiego mostu nie uświadczyłem),
znaną bardziej jako biedną, ponurą i niebezpieczną – mieszkańcom Manhattanu
znane jest powiedzenie: „Brooklyn? Tam nawet nie dojeżdżają taksówki”.

Rok 1981 zapisał się w historii amerykańskiej metropolii jako szczególnie krwawy.
Zgłoszono ponad sto dwadzieścia tysięcy 
napaści (podobno najwięcej w dziejach miasta) i popełniono dwa tysiące sto
morderstw, co samo w sobie wydaje się wystarczająco ciekawym tematem na film. Chandorowi
to środowisko posłużyło jednak jako intrygujące tło do sportretowania głównego
bohatera. Spokojny i bardzo ambitny imigrant Abel Morales (doskonały w tej roli pochodzący z
Gwatemali Oscar Isaac) próbuje nie dopuści do tego, aby jego rodzina i biznes padły
ofiarą tego „najbardziej niebezpiecznego roku pod względem przestępczości”, tytułowego
Roku przemocy. Wydawać by się mogło, że
film będzie traktował o typowej przemianie postaci z prawego przedsiębiorcy w
bezlitosnego gangstera pod wpływem otoczenia. Żadnemu z takich schematów
Chandor się nie poddaje, bowiem obraz zaskakuje podejściem do tematu i swojej
gatunkowości. Abel ma zamiar stawić czoło bezprawiu i w uczciwy sposób
prowadzić swój biznes, wystawiając się tym samym na nieprzychylność okolicznym
mafiom i typom spod ciemnej gwiazdy. 

Linearna narracja w miarowy sposób prowadzi widza przez historię. Wystudzone kadry i
rozciągniecie niepokojących tonów muzyki na kilka scen (znany zabieg z filmów
Finchera) potęguje napięcie
i zapowiada widmo nadchodzącej eskalacji konfliktu. Choć fabuła odpowiednio
wciąga i ma kilka zaskakujących zwrotów akcji, brakuje jej jednak tego brudnego
i drastycznego klimatu, do jakiego przyzwyczaił nas twórca Siedem. Co trzeba jednak przyznać, w podobny sposób operuje
niedopowiedzeniami, stawia dużo pytań retorycznych, a widz podczas seansu
zastanawia się, czy w końcu poleje się krew? Reżyser pogrywa zaledwie z kinem kryminalnym i
gangsterskim i wymyka się znanym kategoriom – nie doczekamy się w filmie
szalonych pościgów i krwawych strzelanin. Rok
przemocy
jest bowiem czymś więcej, niż kino gatunkowe: dobrze opowiedziana

historia o walce
z pukającym do drzwi złem; to gęsty klimat, wysmakowane ujęcia, znakomite
aktorstwo i fabuła, która po części rozgrywa się zaledwie na poziomie spojrzeń
i słów.  

To wreszcie znakomite studium psychologiczne postaci.. W Chciwości Chandor postawił jednostkę przeciw ogromnej korporacji. W
filmie Wszystko stracone (2013)
Robert Redford w samotności stawia czoło siłom natury. Z kolei Rok przemocy to walka człowieka o własne
American Dream, przeciwko korupcji,
przestępczemu imperium i brudnym od oleju pieniądzom. Abel nie jest
manipulatorem, szantażystą, dba o swoich pracowników i rodzinę. Buduje
biznesową potęgę na fundamentach lojalności i uczciwości, nie godzi się na
ekstremalne (i dość zrozumiałe) decyzje swojej małżonki. Historia Moralesa to
studium człowieka pod presją, którego
wybory dobra czy zła przesądzą o życiu jego, jak i najbliższych. Bohater będzie
musiał zadać sobie pytanie o własne ja, czy
pozostanie wierny swoim zasadom i decyzjom, czy jednak ugnie się pod presją
społeczeństwa? Duma, ego, męskość, w końcu – moralność głowy rodziny zostanie
poddana weryfikacji, kiedy podczas kolejnych scen Chandor wzmaga napięcie w tak
subtelny sposób (scena z jeleniem!), że z niecierpliwością oczekujemy finału
filmu.

Atmosferę lat 80. w Ameryce wzmacnia dodatkowo ogarniająca miasto zima. Zasługa to także odpowiedniego
doboru kostiumów (szczególnie płaszczów), na które zwykle nie zwracam uwagi,
jednak tu jasno i z klasą charakteryzują bohaterów, i nie piszę o nich tylko
dlatego, że stworzyła je Polka – Kasia Walicka-Maimone. Kiedy Morales
przychodzi na spotkanie z przyjacielem w swym długim, jasnym odzieniu, zostaje skwitowany
słowami idealnie opisującymi jego postać: witaj,
krzyżowcu w pelerynie.

jakiej relacji człowieka J.C. Chandor opowie w swoim kolejnym filmie? W swoim
najnowszym obrazie opowiada bez efekciarstwa, o bohaterze jako samotnej
jednostce przeciw ogromie przytłaczającego społeczeństwa, z kręgosłupem
moralnym, o który trudno u postaci w dzisiejszym kinie. Najlepiej samemu
przekonać się, czy w Nowym Jorku ortodoksyjni Żydzi powiedzą mazzal tow!, czy rok przemocy zbierze
jednak żniwo śmierci?

 

 

Made with Red Heart on Twitter Twemoji 11.1 in Bytom

lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

lub     

Nie pamiętasz hasła ?

lub

Create Account